20 August 2017

Felietony dla kierowców
car-1509852_960_720

Oznakowanie dróg o zmniejszonej szorstkości znakiem „Śliska jezdnia” ma niekwestionowane znaczenie dla bezpieczeństwa ruchu. Niestety wiele tego rodzaju informacji ma charakter przypadkowy. Bardzo często stawia się znak „Śliska jezdnia” dopiero wówczas, gdy wiele groźnych poślizgów, kończących się wypadkami drogowymi, skłoni do takich oznakowań.

Na, świecie eksploatuje się już i to od dawna, spe­cjalne urządzenia do badania szorstkości jezdni. Ba­daniom poddaje się jezdnie po upływie pewnego czasu od dnia ich wybudowania. Tego rodzaju in­spekcja, dokonywana za pomocą urządzeń umiesz­czonych na specjalnych przyczepkach, pozwala u-chwycić w porę i naprawić albo przynajmniej ozna­kować najbardziej niebezpieczne odcinki dróg. Im­port omawianych urządzeń jest bardzo kosztowny. Jedno takie urządzenie kosztuje ok. pięćdziesięciu tysięcy dolarów. Polscy naukowcy, aby zaoszczędzić dewiz, już dość dawno opracowali konstrukcję urzą­dzenia do badania szorstkości jezdni. Następnie wy- 155 ale bardziej niebezpiecznie, bo po zbudowaniu kład­ki zlikwidowano pasy na jezdni. Według angielskich specjalistów z dziedziny inży­nierii ruchu większość pieszych nie korzysta z przejść, jeżeli czas trwania przejścia przez kładkę jest dłuższy od czasu potrzebnego na bezpośrednie przejście przez jezdnię i na oczekiwanie w celu przepuszczenia potoku ruchu. Gdy fakt ten ustalo­no, zaczęto tak projektować kładki, aby przecho­dziło się po nich łatwiej niż po jezdni. Nasi rodzi­mi specjaliści od komunikacji, też dokonują ulicz­nych obserwacji i mają wyniki. Ustalili mianowicie, że rodzice pchający dziecinne wózki wolą chodzić przez jezdnię niż po kładkach, bo pochylenia dla wózków mają taki kąt, jak schody, nie są więc wygodne. Po dokonaniu takiego ustalenia wyciąg­nięto stosowne wnioski. Rozwiązania mogły być dwa: albo zmienić konstrukcję kładek, albo w ogóle zlikwidować pochylnię. Wybrano oczywiście to dru­gie, bo najprostsze. W konsekwencji przybywa kła­dek, a ubywa pasów. Wcale to nie oznacza, że pie­si przechodzą bezpieczniej, szczególnie, gdy zakaz przechodzenia jezdni poza kładką wynika jedynie ze znaków drogowych a brak np. barier lub ogro­dzeń uniemożliwiających przejście jezdni. A .w ogóle uważam to, że kładka bez jednoczesnego zagrodze­nia pieszym innej drogi przejścia przez jezdnię tyko wzmaga zagrożenie. Kierowcy, widząc kładkę, a nie widząc pasów i znaków „Przejście przez jezd­nię”, czują się zwolnieni ze szczególnej ostrożności i jadą szybko. Piesi przebiegają przez szerokie jezd­nie w dodatkowym stresie, wywołanym poczuciem winy, polegającej na łamaniu przepisów więc nie­bezpieczeństwo wzrasta. Wzrasta ono szczególnie wówczas, gdy pieszym jest babcia z dzieckiem w wózku.

nia na poprzedzający pojazd, jeżeli ten gwałtownie zahamuje. Rzecz w tym, że na drodze zawsze może zaistnieć sytuacja, w której kierowca nie z własnej winy będzie zmuszony do gwałtownego hamowania. Jadąc więc za innym pojazdem trzeba i taką możli­wość wziąć pod uwagę. Trzeba utrzymywać więc ta­ki odstęp, aby nawet gwałtowne hamowanie pojaz­du, który nas poprzedza, nie stało się groźne. Może jednak zdarzyć się, że samochód, który jedzie przed nami, nagle uderzy w twardą przeszkodę i za­trzyma się znacznie wcześniej niż, gdyby kierowca hamował, nawet bardzo gwałtownie. Wówczas od­stęp „bezpieczny” może okazać się niewystarczają­cy. Nie obciążałbym jednak winą tego, który naje­chał. Trudno bowiem od niego wymagać, by mógł przewidzieć, że wyprzedzający pojazd zatrzyma się, aż tak gwałtownie. Trudno też jadąc za kimś prze­widywać, że pojazd ten dokona obrotu o 360° i za­cznie jechać do tyłu. I takich więc sytuacji nie sposób wkalkulować we własną taktykę jazdy przy wybo­rze odstępu, który nazywamy „bezpiecznym”. Reasumując. Kierowca powinien odpowiadać za na­jechanie na poprzedzający go samochód wówczas, gdy tenże samochód zachowuje się w miarę typowo. Hamowanie pojazdu jest zjawiskiem typowym, na­wet to awaryjne. Poślizgu też można się spodziewać. Trudno jednak przewidzieć, że poprzedzający nas samochód zacznie jechać do tyłu. Odstęp bezpieczny, zawsze można ocenić i sprawy te trzeba rozpatrywać indywidualnie, po bardzo wnikliwej analizie wszystkich okoliczności zaistnia­łej kolizji.

nieniu swego wyroku pogląd, iż oskarżony na zła­godzenie wymierzonej mu kary nie zasługuje, a w szczególności nie zasługuje na uchylenie wymierzo­nej mu kary dodatkowej, w postaci zakazu prowa­dzenia pojazdów mechanicznych na okres 2 lat. A oto wybrane fragmenty z uzasadnienia omawia­nego wyroku: … Okoliczność, że widoczność z le­wej strony skrzyżowania była utrudniona, nie mo­że stanowić podstawy do twierdzenia, iż stopień za­winienia oskarżonego był mniejszy. Przy drodze, z której wyjeżdżał oskarżony ustawiono znak drogo­wy „Stop” zobowiązujący do określonego zachowa­nia się przy wyjeżdżaniu z drogi podporządkowanej na drogę z pierwszeństwem przejazdu. Zastosowa­nie się oskarżonego do tego znaku i do zasad ruchu obowiązujących na skrzyżowaniach, pozwoliłoby na uniknięcie wypadku. Tak więc kwestia właściwości skrzyżowania dróg (widoczność) nie może stanowić podstawy łagodzenia odpowiedzialności oskarżone­go…

Na marginesie zacytowanego wyroku chciałbym zwrócić uwagę, iż wadliwe rozwiązania z dziedziny organizacji, czy inżynierii ruchu mogą być poczyty­wane sprawcy wypadku za okoliczność łagodzącą je­go winę, nawet w znacznym stopniu, jednak tylko wówczas, gdy owe rozwiązania stanowią dla kieru­jącego zaskoczenie. W konkretnej sprawie zła wi­doczność na skrzyżowaniu nie mogła rzutować na ocenę winy kierowcy Fiata 125P, bowiem trudno tu mówić o zaskoczeniu, zwłaszcza, że na ulicy, z któ­rej rzeczywiście było widać drogę z pierwszeństwem przejazdu, stał znak „Stop”. Zobowiązywał on do zatrzymania się i do szczególnie wnikliwej obser­wacji sytuacji na skrzyżowaniu. Kierowca Fiata 125P znak ten zlekceważył i to właśnie, a nie zła widocz­ność zaważyło na dalszym biegu wydarzeń.

Jeżeli pojazdy nadjeżdżające z pra­wej strony jadą drogą, na której stoi trójkąt, to po­winny przepuszczać mnie. Można sobie więc wy­obrazić sytuację, że ja stoję, bo nie mam na swej drodze „kwadratu”, a ten z prawej strony stoi, bo ma „trójkąt”. Moglibyśmy tak stać do końca świa­ta, ale nie stoimy, ponieważ życie eliminuje absur­dy i ktoś wreszcie musi z miejsca ruszyć. Gorzej, jeśli ruszy dwóch jednocześnie, ale na szczęście zdarza się to rzadko.

Nie byłoby problemu, gdyby każdemu trójkątowi na jednej drodze towarzyszył kwadrat na drugiej. Niestety rozliczne wydziały komunikacji szafują trójkątami, a oszczędzają kwadraty. Powstaje w ten sposób bardzo niebezpieczne skrzyżowanie o wadli­wym oznakowaniu, wadliwym a jednocześnie wystę­pującym często.

Motoryzacja

Ostatnie artykuły

highway-1209547_960_720

Pas ruchu

drive-1555615_960_720

Czy mógł?

car-1509852_960_720

Śliska jezdnia

car-1281640_960_720

Odmowa jazdy

car-1209697_960_720

Uprzywilejowanie

camera-1391324_960_720

Etyka kierowcy zawodowego

all-wheel-drive-299772_960_720

O statystyce

taxi-1209542_960_720

Jazda zimą, cz. 2

driving-1461864_960_720

Jazda zimą

speed-1249610_960_720

Wyprzedzanie i cofanie

oldtimer-969465_960_720

Uprzejmość

mercedes-1338063_960_720

Uwaga na wzrok i serce

mercedes-1327610_960_720

Propaganda grozy

mercedes-841465_960_720

Karty drogowe

classic-car-76423_960_720

Cena życia, cz. 2

steering-wheel-801994_960_720

Cena życia

drive-516376_960_720

Dobre rady

przyciemnianie szyb cennik, recyrkulator, chłodnica wody, czyszczenie turbiny cena, maximus